Joni i Cisza na Dworcu Gwiazd (bajka terapeutyczna o lęku przed porzuceniem)

lip 29, 2025 | Bajki terapeutyczne | 0 komentarzy

Rozdział I: Podróż pełna światła

Słońce wschodziło nad Górami Karpaczu, gdy lwica Lira wraz z rodziną wracała z wyprawy. Joni – jej starsza córeczka – czuła jeszcze ciepło dnia spędzonego w zabawie, w śmiechu, w ruchu.
Była szczęśliwa. Bo najważniejsze było jedno: byli razem.
A kiedy są razem, świat jest bezpieczny. Nie może się wydarzyć nic złego.
Nie wiedziała jeszcze, że tego dnia nauczy się czegoś, co zostanie z nią na długo.

Rozdział II: Dworzec Gwiazd

Do odjazdu pociągu był czas. W poczekalni Dworca Gwiazd cicho brzmiała muzyka planet, a pod sufitem wirowały światła galaktyk. Tata został z młodszą siostrą i bagażami, a mama powiedziała:
– Joni, chodź ze mną. Napijemy się czegoś ciepłego.

Bar Księżycowy pachniał herbatą i słodkimi ziarnami meteorytów. Usiadły przy stoliku. Mama postawiła torbę, nalała herbaty.

Nagle rozległ się komunikat:
– Pasażerowie z sektora Karpacz 7, proszeni na peron czwarty.

Mama poderwała się.
– Zaraz wracam, Joni. Zostań tu. Torebka zostaje na stoliku. Będę za chwilkę.

I zniknęła w tłumie.

Rozdział III: Chwila, która trwa wieczność

Najpierw była cisza. Tylko stukot filiżanek i zapach herbaty.

Joni patrzyła na torbę.
„Zaraz wróci” – powtarzała w myślach.

Jedna minuta.
Dwie.
Pięć.

A może to było pięćdziesiąt? Bo czas przestał działać jak dawniej. Każda sekunda ciągnęła się jak pustynia bez końca.

I wtedy w jej głowie pojawiły się obrazy.
Pociąg odjeżdża.
Mama idzie szybkim krokiem, trzymając Lilu za łapkę.
Tata macha na peronie.

A ona? Zostaje. Sama. Niewidzialna. Zapomniana.

Żołądek ścisnął się jak pięść.
Gardło stało się wąskie jak rurka.
Uszy dudniły.

„Oni odjechali. Zostawili mnie. Może… tak miało być. Może ja nie jestem aż tak ważna.”

Łzy napłynęły do oczu. Joni wstała. Wzięła torbę. Ruszyła.

Nogi były jak z waty, ale biegła – przez Bar Księżycowy, przez tunele świateł, między obcymi twarzami. Szukała. Serce waliło jak bęben wojenny, a w środku czuła, jak jej świat się rozpada.

Joni zatrzymała się przy zakręcie tunelu. Nie wiedziała, gdzie iść. Chciała krzyczeć, ale w gardle była wielka kula.

I wtedy przypomniała sobie słowa mamy:
„Kiedy się boisz, zatrzymaj się i weź trzy głębokie oddechy. Wdech – żeby wpuścić do serduszka światło, wydech – żeby wypuścić strach.”

Usiadła na małej ławce przy ścianie. Zamknęła oczy.

Pierwszy wdech – wyobraziła sobie, że do jej serca wpływa złote światło gwiazd. Wydech – wypuściła ciemne chmury lęku.

Drugi wdech – ciężka kula w brzuchu stała się lżejsza. Wydech – łapki drżały mniej.

Trzeci wdech – zobaczyła w myślach oczy mamy, ciepłe i bezpieczne. Wydech – czarne ptaki strachu uleciały.

„Mama mnie kocha. Mama zawsze wraca” – wyszeptała w ciszy.

Rozdział IV: Spotkanie

– Joni!
Głos. Znajomy, kochany.
Mama.

Podbiegła. Mama przytuliła ją tak mocno, że Joni poczuła ciepło aż w czubkach uszu.

– Dlaczego odeszłaś od stolika?
– Bo… myślałam, że mnie zostawiłaś. Że już mnie nie chcesz… – wyszeptała.

Mama spojrzała w jej oczy długo.
– Och, maleńka… Ja nigdy, przenigdy bym cię nie zostawiła. Ale rozumiem, że tak to poczułaś. I wiesz co? To musiało być straszne.

Joni rozpłakała się.
Mama pozwoliła jej płakać, nie uciszała.
– Już jesteś bezpieczna. Wiesz, co to znaczy? Że czasem, kiedy dorosły mówi „chwila”, dla dziecka to jak cała wieczność. I że takie uczucia nie są złe. One po prostu mówią: „Chcę, żebyś była blisko”.

Joni wtuliła się mocniej.
I gdzieś głęboko zapamiętała te słowa – choć zrozumie je dopiero wiele księżyców później.

 

Kilka słów do dorosłych

Lęk przed porzuceniem to pierwotny strach – bo dotyka naszej potrzeby przynależności i bezpieczeństwa. Czasem rodzi się w takich chwilach, które dla dorosłego są „niczym”, ale dla dziecka są wszechświatem opuszczenia.

Co możesz zrobić, czytając tę bajkę z dzieckiem (albo ze sobą)?

  • Nazwać uczucie: „To, co czułaś, to strach przed byciem zostawioną”.
  • Zapewnić: „To normalne tak czuć. Nawet jeśli rzeczywistość była inna”.
  • Podkreślić: „Twoja wartość nie zależy od tego, czy ktoś jest obok w każdej sekundzie”.

Bo dla wstydu, lęku, poczucia niewystarczalności – lekarstwem jest zawsze bycie zauważoną, usłyszaną i przyjętą.

Dodaj prostą technikę samoregulacji:
– Zróbcie razem trzy oddechy Joni – wdech światła, wydech strachu.

 

Jeśli ta opowieść była dla Ciebie ważna, zajrzyj też do innych bajek o Joni. Każda z nich to podróż przez inne uczucie – wstyd, złość, zazdrość, lęk – i odkrycie, że wszystkie są częścią nas. Zapraszam do dalszej wędrówki po Krainach Emocji.