Jak odzyskać sprawczość, gdy wiesz, co robić, ale nadal stoisz w miejscu

sie 1, 2026 | Coaching | 0 komentarzy

Są takie momenty, w których człowiek doskonale wie, że coś w jego życiu powinno się zmienić. Wie, że nie chce już funkcjonować w relacji, w której stale musi zabiegać
o uwagę. Czuje, że obecna praca odbiera mu energię. Rozumie, że odkładanie ważnej decyzji nie przynosi już ulgi, lecz coraz większe napięcie. Widzi, że po raz kolejny zgadza się na coś, na co w rzeczywistości nie ma ani ochoty, ani przestrzeni.

A jednak nie podejmuje działania. Nie zawsze dlatego, że nie rozumie swojej sytuacji. Czasami rozumie ją aż nazbyt dobrze. Potrafi długo analizować przyczyny, przewidywać konsekwencje, rozważać wszystkie możliwości i wyjaśniać własne zachowanie. Tylko że samo rozumienie nie zawsze prowadzi do zmiany.

Można wiedzieć, dlaczego stoi się w miejscu, i nadal w nim pozostawać. Można znać swoje schematy, a mimo to odtwarzać je w kolejnych relacjach. Można wiedzieć, że potrzebna jest granica, i nadal jej nie stawiać. Można mieć dobry pomysł, odpowiednie kompetencje i realne możliwości, a jednak miesiącami nie wykonać pierwszego kroku.

Właśnie w tej przestrzeni – pomiędzy „wiem” a „robię” – zaczyna się praca nad zmianą
i odzyskiwaniem sprawczości.

Czym naprawdę jest poczucie sprawczości?

Sprawczość bywa utożsamiana z siłą, pewnością siebie, odwagą i zdecydowaniem. Kojarzy się z człowiekiem, który zawsze wie, czego chce, szybko podejmuje decyzje
i konsekwentnie je realizuje.

Taki obraz jest jednak nie tylko uproszczony, ale również krzywdzący. Prawdziwa sprawczość nie oznacza, że zawsze czujesz siłę. Nie wymaga braku lęku, wątpliwości czy zmęczenia. Nie polega też na przekonaniu, że możesz kontrolować wszystkie wydarzenia, zachowania innych ludzi i rezultaty swoich działań.

Sprawczość zaczyna się od bardziej realistycznego pytania: Co w tej sytuacji rzeczywiście należy do mnie?

Nie masz pełnej kontroli nad tym, czy ktoś Cię zrozumie. Masz jednak wpływ na to, czy jasno powiesz, czego potrzebujesz.

Nie możesz zagwarantować, że nowy projekt odniesie sukces. Możesz zdecydować, czy wykonasz pierwszy krok i sprawdzisz swoją koncepcję.

Nie zmusisz drugiego człowieka do zmiany zachowania. Możesz natomiast określić, na co się zgadzasz, a na co już nie.

Nie cofniesz wcześniejszych decyzji. Możesz jednak zdecydować, w jaki sposób odpowiesz dziś na ich konsekwencje.

Nie masz wpływu na wszystkie okoliczności. Masz natomiast wpływ na to, czy oddasz im również swoje prawo do decydowania.

Sprawczość nie oznacza więc: „Mogę zrobić wszystko”. Jest raczej zdolnością powiedzenia: „Nie kontroluję wszystkiego, ale nie wszystko jest też poza moim wpływem”. To ogromna różnica.

Dlaczego tak trudno zacząć działać?

Kiedy ktoś przez długi czas nie podejmuje decyzji, łatwo przypisać mu brak dyscypliny, odwagi albo konsekwencji. Taka osoba często również zaczyna myśleć o sobie
w podobny sposób: „Nie potrafię się zmobilizować”. „Zawsze wszystko odkładam”. „Widocznie nie zależy mi wystarczająco mocno”. „Inni sobie radzą, tylko ja ciągle stoję w miejscu”.

Takie wnioski są jednak często zbyt powierzchowne.

Bezruch może pełnić funkcję ochronną. Może chronić przed porażką, oceną, konfliktem, samotnością albo utratą znanej tożsamości. Nawet niewygodna sytuacja daje pewien rodzaj przewidywalności. Człowiek wie, jak się w niej zachowywać, czego się spodziewać i jakie role odgrywać.

Zmiana otwiera natomiast drzwi do czegoś, czego jeszcze nie znamy.

Możesz nie lubić obecnej pracy, ale wiedzieć, jak sobie w niej radzić. Możesz źle czuć się w relacji, ale obawiać się pustki po jej zakończeniu. Możesz marzyć o własnej działalności, a jednocześnie bać się odpowiedzialności, widoczności i oceny. Możesz pragnąć stawiać granice, ale nosić w sobie przekonanie, że dobry człowiek powinien być zawsze dyspozycyjny, pomocny i wyrozumiały. Możesz chcieć się rozwijać,
a równocześnie obawiać się, że sukces zmieni Twoje relacje albo narazi Cię na krytykę.

Dlatego pytanie: „Dlaczego po prostu tego nie zrobisz?” zazwyczaj nie pomaga. Człowiek najczęściej zadawał je sobie już wiele razy – nierzadko z rosnącą frustracją
i poczuciem winy.

W pracy nad zmianą warto zapytać inaczej: Co sprawia, że pozostanie
w dotychczasowym miejscu wydaje mi się dziś bezpieczniejsze niż zmiana?
Nie po to, aby usprawiedliwić bierność. Po to, aby odkryć, co naprawdę powstrzymuje działanie.

Każda zmiana ma swoją cenę. Brak zmiany również

Każda istotna decyzja niesie konsekwencje. Nie chodzi wyłącznie o pieniądze. Ceną może być czyjeś niezadowolenie, chwilowy chaos, utrata aprobaty, konieczność nauczenia się nowych umiejętności albo rozstanie z obrazem siebie, który towarzyszył nam przez wiele lat.

Osoba, która chce przestać zadowalać wszystkich, może usłyszeć, że stała się egoistyczna. Osoba odchodząca z niesatysfakcjonującej pracy może przez pewien czas doświadczać niepewności. Osoba rozpoczynająca własny projekt musi dopuścić możliwość, że nie wszystko uda się od razu. Ktoś, kto zaczyna otwarcie mówić o swoich potrzebach, ryzykuje, że część relacji ulegnie zmianie.

Często nie boimy się samej decyzji. Boimy się jej ceny. Dlatego dojrzała praca nad zmianą nie polega na przekonywaniu siebie, że wszystko będzie łatwe. Polega na uczciwym sprawdzeniu: Którą cenę jestem gotów ponieść – cenę zmiany czy cenę dalszego pozostawania w tym samym miejscu?

Bo brak decyzji również kosztuje. Kosztuje czas. Energię. Szacunek do siebie. Kolejne niewypowiedziane zdania. Niewykorzystane możliwości. Czasem także zdrowie, relacje i poczucie sensu.

Kiedy widzimy tylko ryzyko zmiany, obecna sytuacja może wydawać się bezpieczna. Dopiero zauważenie pełnego kosztu pozostawania przywraca właściwą perspektywę.

Sprawczość w moim życiu nie jest teorią

Prowadzę biuro rachunkowe, współtworzę Moc Kreacji i Fundację LIBERTA. Pracuję również z ludźmi w obszarze emocji, przekonań, relacji i wewnętrznej zmiany.

Tak różne role wymagają przechodzenia pomiędzy odpowiedzialnością za liczby, ludzi, terminy, projekty i procesy, których rezultatów nie da się w pełni przewidzieć.

W takim życiu sprawczość nie może pozostawać inspirującym hasłem. Musi stać się codzienną praktyką. Nie polega ona na tym, że każda decyzja od początku jest oczywista. Polega na umiejętności zatrzymania się i rozróżnienia: co jest faktem, a co moim przewidywaniem, co wymaga decyzji teraz, a co może poczekać, na co rzeczywiście mam wpływ, czego unikam, nazywając to „jeszcze nieodpowiednim momentem”, jaki najmniejszy krok pozwoli mi zdobyć więcej informacji.

Prowadzenie kilku przedsięwzięć uczy mnie również, że nie trzeba znać całej drogi, aby ruszyć. W wielu sytuacjach kolejny etap staje się widoczny dopiero po wykonaniu wcześniejszego. To jedna z najważniejszych zasad zmiany: Jasność nie zawsze pojawia się przed działaniem. Bardzo często rodzi się dzięki działaniu.

Możemy próbować przewidzieć wszystkie scenariusze, ale w pewnym momencie dalsza analiza nie daje już nowej wiedzy. Staje się sposobem odsuwania decyzji. Dopiero działanie przynosi informacje, których nie da się zdobyć przez samo myślenie.

Historia Marka: „Nie wiem, czego chcę”

Nazwijmy tę osobę Markiem. Szczegóły zostały zmienione i nie dotyczą jednej konkretnej osoby.

Marek od wielu miesięcy zastanawiał się nad zmianą pracy. Na początku rozmowy powtarzał: „Nie wiem, czego chcę”.

Kiedy jednak zaczęliśmy spokojnie przyglądać się jego sytuacji, okazało się, że wie bardzo dużo. Wie, że nie chce już pracować w środowisku, w którym stale odczuwa napięcie. Wie, że potrzebuje większej samodzielności. Wie, że obecne obowiązki przestały go rozwijać. Ma nawet pomysł na inną drogę zawodową.

Nie brakuje mu więc wiedzy. Brakuje mu zgody na konsekwencje własnego wyboru. Boi się, że nowa decyzja okaże się błędem, że rozczaruje rodzinę i straci stabilność. Przede wszystkim jednak obawia się oceny innych ludzi. W wyobraźni słyszy pytania i komentarze: „Po co Ci to było?”. „Miałeś dobrą pracę”. „A co, jeśli sobie nie poradzisz?”. „W Twoim wieku zaczynać od początku?”.

Zdanie „nie wiem, czego chcę” okazuje się bezpieczniejsze niż przyznanie: „Wiem, czego chcę, ale boję się, co pomyślą o mnie inni”.

To ważny moment, ponieważ problem zostaje właściwie nazwany. Nie oznacza to jednak, że samo nazwanie lęku automatycznie go usuwa.

Kiedy same pytania coachingowe nie wystarczają

Można zapytać Marka, czego dokładnie się obawia, skąd zna ten sposób reagowania i co zrobiłby, gdyby ocena innych przestała mieć znaczenie. Takie pytania mogą pomóc poszerzyć świadomość, odkryć przekonania i zobaczyć nowe możliwości.

Jeżeli jednak lęk przed oceną jest głęboko utrwalony, Marek może znać wszystkie racjonalne odpowiedzi, a mimo to nadal odczuwać napięcie, wycofywać się i odkładać działanie.

Dzieje się tak dlatego, że nie każda blokada funkcjonuje wyłącznie na poziomie świadomych myśli.

Czasami reakcja pojawia się automatycznie. Człowiek wyobraża sobie nieprzychylne spojrzenie, słyszy w głowie krytyczny głos, odczuwa ucisk w brzuchu albo napięcie w klatce piersiowej. Zanim zdąży racjonalnie ocenić sytuację, jego organizm reaguje tak, jakby cudza opinia była realnym zagrożeniem.

Marek może logicznie rozumieć, że jest dorosłym człowiekiem i ma prawo decydować o swoim życiu. Jego reakcja emocjonalna może jednak nadal mówić: „Nie wychylaj się”, „Nie ryzykuj”, „Nie rób niczego, co może narazić cię na krytykę”.

W takim przypadku tradycyjna rozmowa coachingowa może być początkiem pracy, ale nie musi być jej jedyną formą.

Nie ograniczam sesji do tradycyjnego coachingu

Pracuję integratywnie. Oznacza to, że nie próbuję dopasowywać każdego człowieka i każdej trudności do jednej metody.

Pytania coachingowe mogą pomóc uporządkować sytuację, nazwać cel, odkryć ukryte założenia i zobaczyć dostępne możliwości. Bywają jednak sytuacje, w których potrzebna jest praca nie tylko z logiczną analizą problemu, lecz również z emocjami, wewnętrznymi obrazami, skojarzeniami, przekonaniami i utrwalonym sposobem reagowania.

W zależności od celu, rodzaju trudności i gotowości osoby uczestniczącej w sesji mogę wykorzystać między innymi: pytania i narzędzia coachingowe, pracę z ograniczającymi przekonaniami, hipnozę, techniki wyobrażeniowe, metaforę, zmianę perspektywy, elementy NLP, pracę z wewnętrznym dialogiem, narzędzia Radykalnego Wybaczania, elementy coachingu prowokatywnego.

Nie oznacza to, że podczas każdej sesji stosuję wszystkie te metody. Nie chodzi o liczbę technik, lecz o trafne rozpoznanie, czego w danym momencie potrzebuje konkretna osoba. Każda metoda powinna zostać wyjaśniona i zastosowana za świadomą zgodą klienta.

Jak można pracować z lękiem przed oceną?

W przypadku Marka możemy przyjrzeć się nie tylko temu, co myśli o ocenie innych, ale również temu, jak jego umysł tworzy doświadczenie lęku. Czy w wyobraźni widzi konkretną osobę? Czy słyszy krytyczny głos? Czy ten głos przypomina kogoś z przeszłości? Jakie słowa wypowiada? Co dzieje się wtedy w ciele Marka? Jakie znaczenie nadaje temu, że ktoś może nie zaakceptować jego decyzji?

Czasami okazuje się, że współczesna sytuacja uruchamia znacznie starsze doświadczenie. Być może w domu rodzinnym pomyłka była wyśmiewana. Być może samodzielność odbierano jako nieposłuszeństwo. Być może akceptacja zależała od spełniania cudzych oczekiwań.

W dorosłym życiu okoliczności są już inne, ale reakcja nadal może działać według dawnego wzorca.

Hipnoza może stworzyć warunki do pracy w stanie skoncentrowanej uwagi. Pozwala uważniej przyjrzeć się emocjom, skojarzeniom, wewnętrznym obrazom i pożądanemu sposobowi reagowania. Nie jest utratą kontroli. Nie jest snem ani magicznym usunięciem problemu. Osoba uczestnicząca w sesji pozostaje świadoma, a praca odbywa się zgodnie z wcześniej ustalonym celem.

Wybrane elementy NLP mogą natomiast służyć do obserwowania języka, perspektywy, wewnętrznych reprezentacji doświadczenia i sposobu uruchamiania nawykowego stanu emocjonalnego.

Celem nie jest przekonanie Marka, że od tej chwili przestanie przejmować się każdą opinią. To byłoby mało realistyczne. Celem może być odzyskanie takiej wewnętrznej swobody, aby możliwość krytyki nie była już odbierana jak zakaz działania.

Marek może wtedy pomyśleć: „Nie wszyscy muszą rozumieć moją decyzję”. „Czyjaś wątpliwość nie jest dowodem, że popełniam błąd”. „Mogę odczuwać napięcie i nadal zrobić to, co jest dla mnie ważne”. „Mam prawo sprawdzić inną drogę, nawet jeśli nie znam jeszcze całego rezultatu”.

Dopiero później przychodzi czas na konkretne działania. Marek może porozmawiać z osobą pracującą w interesującej go branży. Sprawdzić wymagane kompetencje. Wykonać próbne zlecenie. Obliczyć minimalny potrzebny budżet. Wyznaczyć termin ponownej oceny sytuacji.

Nadal nie ma gwarancji. Ma jednak coś znacznie cenniejszego: większą wewnętrzną swobodę, nowe informacje i rosnące doświadczenie wpływu.

Nie zawsze potrzebujemy więc kolejnego pytania. Czasami potrzebujemy dotrzeć do sposobu, w jaki lęk funkcjonuje w naszym doświadczeniu, a następnie stworzyć możliwość nowej reakcji.

Sprawczość nie powstaje z samych afirmacji

Można wielokrotnie powtarzać sobie: „Poradzę sobie”. „Jestem silnym człowiekiem”. „Mogę wszystko”. Takie zdania mogą chwilowo wzmacniać. Jeżeli jednak są całkowicie oderwane od doświadczenia, umysł szybko zaczyna je kwestionować. 

Albert Bandura, kanadyjsko-amerykański psycholog i wieloletni profesor Uniwersytetu Stanforda, opisał pojęcie poczucia własnej skuteczności, czyli przekonania, że potrafimy podjąć działania potrzebne do poradzenia sobie z określoną sytuacją. Zwracał uwagę, że takie przekonanie wpływa między innymi na podjęcie działania, ilość wkładanego wysiłku i wytrwałość w obliczu przeszkód.

Poczucie własnej skuteczności nie jest tym samym co ogólna samoocena.

Można sprawnie zarządzać firmą, a jednocześnie mieć ogromną trudność z wyrażaniem potrzeb w bliskiej relacji.

Można być wspierającym rodzicem i dobrym przyjacielem, ale nie wierzyć, że poradzi się sobie ze zmianą zawodową.

Można pomagać innym w podejmowaniu decyzji, a jednocześnie unikać własnych.

Dlatego najmocniejszym dowodem dla umysłu nie jest zdanie „dam sobie radę”, lecz konkretne doświadczenie: „Odczuwam lęk, ale wykonałem ważny telefon”. „Nie miałam pewności, ale postawiłam granicę”. „Nie znałem całej drogi, ale zrobiłem pierwszy krok”. „Popełniłam błąd i potrafiłam go naprawić”. „Podjąłem decyzję i poradziłem sobie z jej konsekwencjami”.

Każde takie doświadczenie staje się cegiełką, z której budujemy sprawczość.

Co badania mówią o coachingu i hipnozie?

Badania naukowe wskazują, że zarówno coaching, jak i hipnoza mogą skutecznie wspierać zmianę, realizację celów oraz zmniejszanie lęku.

W 2023 roku Erik de Haan i Viktor O. Nilsson opublikowali metaanalizę 37 randomizowanych badań coachingu zawodowego i menedżerskiego, obejmujących łącznie 2528 osób. Wyniki wykazały umiarkowany pozytywny wpływ coachingu na rezultaty osobiste i zawodowe uczestników. Dobrze prowadzony proces pomaga nie tylko lepiej zrozumieć własną sytuację, lecz także rozpoznać przeszkody, podjąć decyzje i przełożyć wnioski na konkretne działanie.

Z kolei metaanaliza opublikowana w 2019 roku przez Kearę E. Valentine, Leonarda S. Millinga, Lauren J. Clark i Caitlin L. Moriarty wykazała większe zmniejszenie lęku u osób korzystających z hipnozy niż w grupach kontrolnych. Szczególnie dobre rezultaty obserwowano wtedy, gdy hipnoza była częścią szerszego procesu pracy.

Właśnie dlatego nie ograniczam się do jednej metody. Łączę coaching z hipnozą, pracą z przekonaniami, technikami wyobrażeniowymi i innymi narzędziami, dobierając sposób pracy do konkretnej osoby, jej celu i rodzaju trudności.

Jeżeli problem ma charakter kliniczny lub poważnie ogranicza codzienne funkcjonowanie, właściwym uzupełnieniem może być pomoc psychologiczna, psychoterapeutyczna lub medyczna. Profesjonalne wsparcie polega bowiem przede wszystkim na trafnym rozpoznaniu, jakiej formy pomocy dana osoba rzeczywiście potrzebuje.

Jak odzyskać sprawczość? Cztery pytania na początek

Zatrzymaj się przy jednej sytuacji, w której od dłuższego czasu odczuwasz bezsilność albo utknięcie.

Następnie odpowiedz możliwie szczerze na cztery pytania.

  1. Co w tej sytuacji jest faktem, a co moją interpretacją?

Faktem może być to, że ktoś nie odpowiedział na wiadomość.

Interpretacją: „Nie szanuje mnie”. „Nie jestem ważnym człowiekiem”. „Na pewno zrobiłem coś źle”. „Już nigdy nie dostanę takiej szansy”.

Interpretacja może okazać się trafna, ale nie jest tym samym co fakt. Rozróżnienie tych dwóch poziomów często przywraca możliwość bardziej świadomego działania.

  1. Na co rzeczywiście mam wpływ?

Nie pytaj wyłącznie, jak zmienić innych ludzi. Zapytaj, jaka decyzja, reakcja, granica, rozmowa albo działanie należy do Ciebie.

Być może nie możesz zmienić zachowania drugiej osoby, ale możesz powiedzieć, że nie zgadzasz się na określony sposób traktowania.

Być może nie możesz zapewnić sobie sukcesu projektu, ale możesz sprawdzić zainteresowanie pierwszych klientów.

Być może nie możesz cofnąć swojej decyzji, ale możesz podjąć następną w sposób bardziej świadomy.

  1. Jaką cenę płacę za dalsze niedziałanie?

Nie tylko dzisiaj. Również za miesiąc, rok i kilka lat.

Co dzieje się z Twoją energią? Jak ta sytuacja wpływa na szacunek do siebie? Jakie możliwości tracisz? Jak będzie wyglądało Twoje życie, jeżeli nic się nie zmieni?

To pytanie bywa niewygodne, ale często przywraca kontakt z tym, co naprawdę ważne.

  1. Jaki najmniejszy konkretny krok wykonam?

Nie „kiedyś”. Nie „wkrótce”. Nie „gdy poczuję pełną gotowość”.

Co dokładnie zrobisz? W jakim terminie? Po czym poznasz, że krok został wykonany?

Nie musisz od razu zmieniać całego życia. Potrzebujesz pierwszego działania, które pokaże Twojemu umysłowi, że nie jesteś wyłącznie obserwatorem własnej sytuacji.

Mały krok nie oznacza małej odwagi

Czasami potrzebna jest jednoznaczna decyzja. Są sytuacje, w których dalsze odkładanie działania jedynie pogłębia problem.

Bardzo często jednak oczekiwanie na wielki, przełomowy ruch staje się kolejną formą unikania.

Człowiek mówi: „Albo zmienię całe życie, albo nie ma sensu zaczynać”. „Albo będę całkowicie konsekwentnie działać, albo znowu poniosę porażkę”. „Albo mam stuprocentową pewność, albo nie podejmuję decyzji”.

Tymczasem trwała sprawczość rozwija się często poprzez małe eksperymenty. Eksperyment różni się od ostatecznej deklaracji. Nie wymaga przewidzenia całej przyszłości. Pozwala sprawdzić założenia, zgromadzić informacje i zobaczyć własną reakcję.

Możesz nie wiedzieć, czy chcesz całkowicie zmienić zawód, ale możesz porozmawiać z kimś z interesującej Cię branży.

Możesz nie mieć gotowości do zakończenia relacji, ale możesz przestać akceptować jedno konkretne zachowanie.

Możesz nie wiedzieć, czy pomysł biznesowy się powiedzie, ale możesz przedstawić go kilku potencjalnym klientom.

Możesz nie umieć odpoczywać bez poczucia winy, ale możesz zaplanować pół godziny odpoczynku i uważnie obserwować pojawiające się reakcje.

Mały krok nie oznacza małej zmiany. Często oznacza zmianę zaprojektowaną na tyle mądrze, aby rzeczywiście mogła się rozpocząć.

Coaching zmiany nie usuwa lęku. Pomaga przestać oddawać mu wszystkie decyzje

Wiele osób oczekuje, że najpierw pojawi się pewność, spokój i gotowość, a dopiero później nastąpi działanie. Czasami rzeczywiście tak się dzieje.

Często jednak kolejność jest odwrotna. Najpierw podejmujesz małe działanie mimo niepewności. Następnie zdobywasz doświadczenie. Dzięki niemu rośnie zaufanie do siebie. Dopiero wtedy pojawia się większa gotowość do kolejnego kroku.

Odwaga nie zawsze poprzedza działanie. Niejednokrotnie rodzi się w jego trakcie.

Coaching zmiany i sprawczości nie obiecuje życia bez trudnych emocji. Pomaga natomiast przestać traktować emocje jak ostateczne instrukcje.

Możesz odczuwać lęk i jednocześnie wykonać ważny telefon.

Możesz mieć wątpliwości i nadal postawić granicę.

Możesz nie wiedzieć, jak zakończy się nowy projekt, i mimo to dać mu szansę.

Możesz czuć smutek, a jednocześnie wybrać to, co jest dla Ciebie dobre.

Sprawczość nie zaczyna się wtedy, gdy znika lęk. Zaczyna się wtedy, gdy lęk przestaje mieć wyłączne prawo głosu.

Najczęstsze pytania o coaching zmiany i sprawczości

Dla kogo jest coaching zmiany i sprawczości?

Dla osób, które stoją przed decyzją, czują utknięcie, odkładają ważne działania, mają trudność ze stawianiem granic albo wiedzą, czego chcą, ale nie potrafią przejść od wiedzy do działania.

Czy podczas sesji otrzymam gotową radę?

Celem sesji nie jest podejmowanie decyzji za Ciebie. Możemy natomiast uporządkować sytuację, odkryć mechanizmy podtrzymujące bezruch, rozpoznać dostępne możliwości i zaplanować konkretne działania.

Czy podczas sesji zawsze stosowana jest hipnoza?

Nie. Metoda zależy od celu, rodzaju trudności i Twojej gotowości. Hipnoza może zostać zaproponowana, gdy problem wiąże się z utrwalonymi reakcjami emocjonalnymi, wewnętrznymi obrazami, lękiem albo ograniczającymi przekonaniami. Jest stosowana wyłącznie po wcześniejszym wyjaśnieniu i za Twoją zgodą.

Czy coaching może zastąpić psychoterapię?

Nie. Coaching koncentruje się przede wszystkim na celach, decyzjach, zasobach i działaniu. W przypadku zaburzeń psychicznych, traumy, silnego lęku, depresji lub poważnych trudności w codziennym funkcjonowaniu właściwsza może być psychoterapia, konsultacja psychologiczna albo leczenie psychiatryczne.

Być może nie potrzebujesz kolejnej odpowiedzi, lecz procesu

Być może masz już za sobą wiele książek, podcastów, szkoleń i prób samodzielnego uporządkowania swojej sytuacji. Być może naprawdę dużo już rozumiesz. A jednak nadal wracasz do tego samego miejsca. Nie musi to oznaczać, że brakuje Ci wiedzy, siły albo zdolności. Czasami potrzebna jest uważna rozmowa, w której nie zatrzymamy się na pierwszej, bezpiecznej odpowiedzi.

Czasami potrzebny jest proces, który pomoże oddzielić Twoje potrzeby od cudzych oczekiwań, fakty od lękowych przewidywań, a realne przeszkody od mechanizmów podtrzymujących bezruch.

Podczas indywidualnej sesji przyjrzymy się temu:

  • czego naprawdę chcesz,
  • co zatrzymuje Cię przed działaniem,
  • jakie przekonania wpływają na Twoje decyzje,
  • gdzie oddajesz swój wpływ,
  • czy sama rozmowa coachingowa będzie wystarczająca,
  • jakie narzędzia mogą najlepiej wesprzeć Twój proces,
  • jaki konkretny krok możesz wykonać po sesji.

Nie będę podejmowała decyzji za Ciebie. Pomogę Ci natomiast spojrzeć na sytuację wyraźniej, rozpoznać źródło blokady, odzyskać kontakt z własnymi zasobami i stworzyć plan, który nie pozostanie jedynie kolejną dobrą intencją.

Przekonaj się, jak zmienia się życie, kiedy przestajesz czekać na idealny moment i zaczynasz świadomie korzystać ze swojego wpływu.

Umów się indywidualną sesję coachingu zmiany i sprawczości i wykonaj pierwszy konkretny krok w stronę życia, w którym to Ty uczestniczysz w podejmowaniu najważniejszych decyzji.

Nie musisz mieć całkowitej pewności. Wystarczy gotowość, aby zacząć.